Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lutego 2013

Poznań. Tu byłam.

Parę miesięcy temu przy okazji Targów Turystycznych byłam w Poznaniu. Zupełnie zapomniałam jakie to ładne miasto. Na Starówkę dotarłam wprawdzie późną porą i niewiele już było widać, ale uliczki poznańskie miałam okazję zwiedzić za dnia.
Na pierwszym planie – złota, poznańska jesień. Parki wyglądały uroczo.



piątek, 28 grudnia 2012

Święta Faustyna...

Świnice. Nazwa cóż… taka sobie. Kryje się pod nią miejscowość z pewnym zabytkiem przecudnym. Sanktuarium Narodzin i Chrztu Św. Faustyny. Kościół, w którym w dniu 27 sierpnia 1905 roku została ochrzczona Helena Kowalska, Święta Faustyna.


piątek, 7 grudnia 2012

Łazienki po chińsku

Lubię Łazienki.
Wybraliśmy się na spacer, w nadziei na brak tłumów (hmmm), a tu cudna, chińska niespodzianka wpadła nam w oko. Lampiony.
Otóż warszawskich Łazienkach w wakacje trwał, jak się okazało, Festiwal Chińskich Lampionów. Lampiony były ustawione od Promenady Królewskiej do budynku Nowej Oranżerii.
Wszystko wyglądało bardzo ładnie.



piątek, 2 listopada 2012

Ach, perła Zamość…

A co jest „Perłą Renesansu”? Ano Zamość!
XVI wiek i kanclerz Jan Zamoyski. Powstaje Zamość, na szlaku handlowym pomiędzy Europą Zachodnią, Północną a Morzem Czarnym. Jako wzorzec do projektu Zamościa posłużył jego twórcy Bernando Morando w Padwy model idealnego włoskiego miasta.
I Zamość rzeczywiście prezentuje się pięknie. Ale Zamość powstawał od okresu renesansu po wiek XX. Stare Miasto zdobi przede wszystkim Ratusz z wachlarzowymi schodami i 52-metrową wieżą. Ratusz od strony północnej połączony jest z niższą, XIX-wieczną oficyną, służącą pierwotnie jako więzienie…


piątek, 31 sierpnia 2012

Tarnogóra - wycieczka sentymanetlna

Dziś pokażę Wam miejsce, w którym spędzałam każde wakacje mojego dzieciństwa Już trochę o Tarnogórze pisałam, ale wtedy to była Tarnogóra przy okazji Grecji :).
Tarnogóra to wieś niedaleko Krasnegostawu, założona w 1548 przez Jana Tarnowskiego. 
Do niedawna Tarnogóra miała swoje liceum. Teraz zostało ono przeniesione do niedalekiej Izbicy, w której notabene są najlepsze na świecie lody, produkowane z własnoręcznie wyrabianej śmietany, jaj od urodziwych kur z wiejskiej farmy i prawdziwym owoców. 
Tarnogóra - rzut pierwszy. Z tej górki zimą zjeżdżaliśmy na sankach i workach! Super było. 


Nasz dom w Tarnogórze z widokiem na Julię, która sprawowała się wzorowo i nie zjadła ani nie pogoniła żadnej kury...


piątek, 3 sierpnia 2012

Chill out, chill zone

Gdy wspomnę o chill out, relaksie i prawdziwym slow life odbiegam myślami od Warszawy.
A tu niespodzianka. W Warszawie powstała cudna inicjatywa – slow zone. Miejsce w okolicach Zamku Ujazdowskiego dla wszystkich smakoszy zdrowego jedzenia i entuzjastów jogi czy tai chi.
Każdemu pędzącemu warszawiakowi przyda się raz na jakiś czas taki „reset”. Fotele, hamaki, karimaty … wszystko byś mógł odpocząć.


piątek, 22 czerwca 2012

Z rzepakiem i różą

A dziś o Polsce. Już wspominałam Wam o Leśmierzu i tamtejszym urokliwym parku.

Dziś Leśmierz w innej odsłonie i pobudka rzepaku. Nie sądziłam naprawdę, że rzepak kiedyś mnie zachwyci :)





Gdy słońce zawiedzie zawsze można liczyć ... rzepak i jego ciepłe odcienie.

piątek, 20 kwietnia 2012

1, 2, 3…licząc oddechy w Niechorzu


Ile schodów trzeba pokonać by wdrapać się na 45 metrową latarnię? 210. Plus 22 metry klifu, ale tam schodów nie ma. Astmatyczny oddech coraz cięższy…


Niechorska latarnia. Powstała w 1866 roku, w 1945 roku została zniszczona, szczęśliwie znalazły się pieniądze na jej odbudowę.

piątek, 30 marca 2012

Ze znakiem w peruce i bielizną na drzewie


Bazary to moja pasja, zupełnie jej nie rozumiem. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, bym po powrocie do kraju skorzystała z czegokolwiek kupionego na bazarze. I nigdy nie pamiętam co gdzie kupiłam, Wszystko pochodzi z tej samej chińskiej dzielnicy :).


Tym razem Quarteira. 

piątek, 23 marca 2012

Czapka do szafy, buciory do schowka!


Lubię zimę tylko czasami, przede wszystkim wtedy gdy maluje piękne wzory na oknach. Nie widziałam ich już od dawna, w Warszawie – nigdy. U moich dziadków na Lubelszczyźnie zima przepięknie znakowała okna. A my mieliśmy frajdę w odgadywaniu cóż to za wzory.



piątek, 16 marca 2012

Rewal na miarę Matrixa


Dwie rzeczy przykuwają uwagę gdy wkraczasz do Rewala. Wyścigi konne i przejście dla pieszych. Gdzie tam miejsce na wyścigi? Jest powierzchnia, są wyścigi.

piątek, 9 grudnia 2011

Gdy biją w Warszawie…


W Warszawie powstała niedawno, skądinąd cudowna, inicjatywa – SMS interwencyjny. Widząc zagrożenie wysyłasz SMS do Straży Miejskiej.


Nie chcę się czepiać, parę rzeczy jednak wytknę. 

piątek, 14 października 2011

Zielono mi - Bajka o Trzęsaczu.

Dawno dawno temu, nad brzegiem Bałtyku, w małej rybackiej wiosce Trzęsacz stał murowany gotycki kościół. Szczęśliwi rybacy wiedli spokojne i dostatnie życie.


Uroku miejscu i życiu dodawał melodyjny i piękny śpiew. Pewnego dnia rybacy złowili w sieć właścicielkę ów cudownego głosu…

piątek, 9 września 2011

Nazwij jak zachcesz

Mieszkam niedaleko tabliczki, którą dziś Wam pokażę. Niby nic niezwykłego, po prostu nazwa ulicy i numer, a jednak coś w sobie ma.


Nie wiem czy Puławska kończy się na drucie, a Wyścigowa na nim zaczyna, fakt jest faktem, że wielu się gubi i pyta o wyścigi a nie o ulicę. Wyścigowa jest rzeczywiście nieopodal, ale Puławska jakieś 600 metrów dalej i jeszcze poprzedzona kolejną ulicą.
Żeby zbyt łatwo nie było wejście główne na Wyścigi jest w zupełnie innym miejscu, nie zaś przy mylących tabliczkach. Zatem to, że znalazłeś nie oznacza, że trafiłeś :). Od tabliczek trzeba skręcić w lewo, iść wzdłuż muru, potem skręcić w prawo - w ogromną bramę.
Ja już wiem, Wy też, więc zapraszam na wyścigi :).

Dzięki! 

czwartek, 1 września 2011

Pogorzelica - po naszemu

Nadszedł czas na wieści z Pogorzelicy. 


Nad naszym morzem byłam całe wieki temu i sama byłam ciekawa jakie będą moje wrażenia. Pamiętałam, że kiedyś kiedyś, dawno dawno temu było chłodno, wiało i padało. 
I to się nie zmieniło, ale też nie przypuszczałam, że morze może się zmienić. Ale, oczekując już trochę mniej atrakcji wieczornych niż przed laty :), a więcej dziennych, dostrzegłam urok tego miejsca.

piątek, 5 sierpnia 2011

Dojone i reszta

Padał deszcz. Lał. Parasolka ledwo przędła a ja czekałam na przystanku na swoje 189 w stronę Wilanowa. Poszukiwania wiaty zaczęłam od przystanku, ale nie wiedzieć czemu w środku zrobiono specjalne zagłębienie, które w ułamek sekundy zapełniło się deszczem. Rozejrzałam się i znalazłam – dojone. 


Nie wiem czy w innych polskich miastach istnieje takie cudo, ale w Warszawie jest.

piątek, 22 lipca 2011

Co się dzieje gdy leje

Ostatnio zdarzają się u nas burze, ulewy, trzaskające pioruny i wiele różnych, innych atrakcji pogodowych. Wracając do domu napotkałam niemało przeszkód, a to woda po kolana, a to parasolka w powietrzu, a to fontanna kałuży od życzliwego kierowcy. Gdy już trochę się uspokoiło mogłam zrobić parę zdjęć warszawskich ulic. I tak oto wygląda miasto: