piątek, 3 sierpnia 2012

Chill out, chill zone

Gdy wspomnę o chill out, relaksie i prawdziwym slow life odbiegam myślami od Warszawy.
A tu niespodzianka. W Warszawie powstała cudna inicjatywa – slow zone. Miejsce w okolicach Zamku Ujazdowskiego dla wszystkich smakoszy zdrowego jedzenia i entuzjastów jogi czy tai chi.
Każdemu pędzącemu warszawiakowi przyda się raz na jakiś czas taki „reset”. Fotele, hamaki, karimaty … wszystko byś mógł odpocząć.





Po lewej instruktorka kalari – najstarszej sztuki walki w Indiach, którą miałam przyjemność potrenować.

Dla wszystkich chętnych zorganizowano pokaz kulinarny – jak zrobić dobre, zdrowe jedzonko.



Wzdłuż parku rozstawione są spore, kamienne ławy z takimi oto radami / mądrościami ludowo – współczesno – europejskimi :).


Najbardziej podoba mi się pierwsze…
Oj tak zrelaksowałam się aż do pewnego momentu… Gdy nadszedł czas na papierosa. Wtedy poczuła, że ta historia chyba nie będzie moja…
Dzięki i do następnego!

22 komentarze:

  1. jest bardzo fajne, co niedzielę organizowane są lekcje jogi, tai chi albo kalari,też warsztaty taneczne...mnóstwo tego, jak przyjdzie się odpowiednio wcześnie można też się załapać na masaż :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce ciekawe, choć pomarudzę. Choć jest tam muzeum sztuk współczesnych, /napisałam nie sztuki/, dookoła kafejki i ten koszmarny, wszechobecny hałas z Trasy Łazienkowskiej. Tam po prostu nic się nie uchowa. Miejsce dziwne, tam nie ma możliwości odpłynąć i odprężyć się. Za GŁOŚNO, wyraźnie czuć Trasę.
    Ale pomysł sam w sobie nietypowy, tylko miejsce nie do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że mi to nie za bardzo przeszkadza, pewnie dlatego, że wszędzie w Warszawie jest ciszej niż u mnie w domu... :(.

      Usuń
  3. Rewelacyjna inicjatywa, cieszę się. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio chłonę wszystkie tego typu miejsca :) W sobotę mam następny wypad - tym razem na tai chi

      Usuń
  4. Instruktorka kalari to zapewne moja koleżanka Monika Pęconek ;) Jedyna tak dobrze wyedukowana w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak i do tego ucząca dzieci w Indiach sztuki kalari!

      Usuń
  5. Una fantastica idea!! buona serata e felice inizio settimana...ciao

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sono d'accordo :) Sono andato a yoga ieri, bella cosa ... Saluti a te!

      Usuń
  6. Szkoda, że u nas takiego ciekawego miejsca nie ma, pewno bym tam poszła. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dwa wczoraj byłam na jodze, było więcej ludzi, więc trochę gorzej ale przynajmniej trochę poćwiczyłam :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. fajny, zapisuję się na tai chi :) też na świeżym powietrzu póki jeszcze można

      Usuń
  8. własnie takie inicjatywy utwierdzają mnie w przekonaniu, że jestem coraz bliżej Zachodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpadłam na to miejsce 2 tygodnie temu. Pamiętam też super długie huśtawki zawieszone na drzewach. Czy to się odbywa cyklicznie? Jak ja byłam to dziewczyny uczyły się np same robić makaron.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Asiu :)
      Tak, można nauczyć się gotować i posmakować różnym dobrych, zdrowych potraw. Strefa jest aktywna dopóki jest ciepło, już końcówka, więc warto korzystać. W każdą niedzielę są organizowane zajęcia jogi, kalari i inne. Super miejsce, często tam chodzę, może kiedyś się spotkamy :)

      Usuń
    2. Super pomysł ! Do zobaczenia :)

      Usuń
  10. Ciekawe... :-)
    Ale z tym papierosem to już nie :-(
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ja niestety mam tę słabość ...

      Usuń