Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Turcja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 sierpnia 2013

Famagusta. Miasto - duch czy miasto uduchowione?

Cały Cypr Północny jest interesującą mieszanką kultury antycznej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Na mnie Famagusta zrobiła duże wrażenie.
W drugiej fazie tureckiej inwazji Cypru (1974) w ciągu dwóch dni armia turecka dotarła do Famagusty.

Mieszkańcy miasta zostali całkowicie wysiedleni, Grecy uciekali przed armią najeźdźców.
W przeciwieństwie do innych części okupowanego Cypru, miasto Famagusta zostało całkowicie odcięte od świata. Określenie "ghost town" utworzył szwedzki dziennikarz Jan-Olof Bengtsson, który odwiedził szwedzki batalion ONZ w porcie Famagusta i zobaczył pozostałości po mieście, jak wspomina: „Tablice z informacją o śniadaniu stoją na ulicach, pranie nadal wisi, a światła wciąż płoną. Famagusta - ghost-town".


piątek, 21 czerwca 2013

Bellapais…I od razu piękniej

Bellapais to jak sama nazwa wskazuje piękne miejsce. I nie mylił się ten, kto tę nazwę wymyślił.
A mowa o Cyprze tureckim czyli północnej części wyspy. Wioska Bellapais mieści się w okolicach Kyrenii (o której jeszcze troszkę opowiem), czyli w zachodniej części północnego wybrzeża.
Bellapais była miejscem zamieszkania pisarza Lawrence’a Durrella, autora „Gorzkich cytryn Cypru”, którą to książkę nawiasem mówiąc gorąco polecam.


piątek, 26 kwietnia 2013

Marketing, wielbłąd i Turek :)

O tureckich zdolnościach marketingowych już u mnie troszkę było.
Nawiasem mówiąc zupełnie nie rozumiem dlaczego Turcja nie jest potęgą gospodarczą, przynajmniej na miarę USA, skoro taką ma głowę do interesów. Wszędzie grosz się znajdzie, a Turcy doskonale potrafią go odnaleźć.


piątek, 13 stycznia 2012

Kto pije męża? Mauzoleum w Halikarnasie

„Artemizja miłowała swojego męża Mauzolosa ponad wszystkie miłosne wiersze i ponad trwałość ludzkiej namiętności. Gdy wypełniły się dni Mauzolosa, pośród lamentów i załamywania rąk kazała pochować go wspaniale na stosie. Gorejąc smutkiem i tęsknotą za małżonkiem, roztarła następnie jego spopielałe kości na proch, zmieszała z wonnościami, dodała wody, po czym to wszystko wypiła.” Tu byłem – Pliniusz Starszy. 

 

piątek, 18 listopada 2011

Burak w biżuterii


Jak ogromna była moja radość kiedy w Bodrum „wpadłam” na witrynę sklepową z napisem BURAK – Jewellery Center. 


To racja, że czasami turecka biżuteria to „burak” ;). Centra najczęściej gwarantują pełną biżuteryjną gamą o znacznie wyższej jakości. Ale z centrami oczywiście bywa różnie.

Bo na przykład w Pamukkale, w centrum onyksu (bardzo exlusive) przekonywano mnie, że „ten pierścionek jest ze srebra i dlatego jest taki drogi”. 45 euro. Całe szczęście była ze mną znajoma, która zna się dość dobrze na biżuterii i przypisała pierścionek do kategorii burak, niemającej wiele wspólnego ze srebrem.


O burakowej sprawie zapomniałam na trzy lata...

piątek, 24 czerwca 2011

Tureckie przekręty

Poza pełną gamą cech sławetnych i chwalonych u Turków, dość mocno z naturą turecką kojarzą mi się jednak przekręty. Niby wiesz jak ich unikać a i tak prędzej czy później cię chwycą. Trochę jesteśmy za mali i zbyt naiwni, żeby wygrać z Turkami tę batalię.

1. Bilety – „zawsze uwzględnione w cenie” …

…często oznacza „nigdy nie uwzględnione w cenie”. Kupując wycieczkę u miejscowego agenta podróży musicie liczyć się z tym, że 1/3 kwoty dopłacicie na miejscu. A to nie doliczą biletu, a to obiadu, a to… a tamto…
Nie mam pomysłu jak tego uniknąć, nawet jeśli agent zapisze Wam przed wyjazdem co zawiera cena, dokument nic nie będzie znaczyć na miejscu. Usłyszycie „ale niezapłacone”… I zapłacicie. Po raz drugi.
Kierujcie się firmami polecanymi przez turystów na forach lub na miejscu.

2. Nie takie targowanie proste – czyli ja Rosjanka


piątek, 17 czerwca 2011

Co jeszcze o Turcji


Alanya
W Turcji płaci się podatek od nieruchomości dopiero gdy budowa zostanie ukończona. Nie dziwi zatem fakt, że wiele domów ma pewne „braki” – niewstawioną szybę w oknie czy niedokończony dach.

Turcja, Alanya. Zamek, zakupy, zamek



Sama nie wiem co napisać o Alanyi. Trochę mnie zawiodła. Nie jest tam pięknie, jest przyjemnie. Samo miasto jest ładnym miejscem, mnóstwo wąskich uliczek, górzysty teren, morze po horyzont. Ale dla mnie to miejsce zbyt turystyczne, nawet trochę "na pokaz". 
Całe mnóstwo sklepów, główna ulica typowo sprzedażowa. Turcy uchodzą za bardzo przyjemny i gościnny naród - i tak jest rzeczywiście, pamiętać jednak należy o tym, że bywają miejsca niebezpieczne i bywają Turcy nieprzewidywalni.  I tak jeśli jedziesz z rodziną, mężem dziećmi ujawnia się jedno, łagodne oblicze Turków, ale bez mężów – pojawia się inne. 

piątek, 27 maja 2011

Z prawem poprawnie inaczej


Turcy zmieniają przepisy wedle własnego uznania. Jeśli nie można było dotąd czegoś zrobić, to już teraz można bo "ja muszę". Powszechnie obowiązującym prawem jest to co robi większość (jak Turcy mówią: "wszyscy tak robią"), więc prawo zostaje nieformalnie przyjęte :)

Turcja, Pamukkale. Płacząca Kleopatra.


Pamukkale nie popisało się w maju. Pogoda styczniowa, zimno, wietrznie, deszczowo. I tak ósmy cud świata przeszedł koło nosa. 

Nie było zbyt wiele widać, więc trudno cokolwiek od serca polecić. Wapienne osady rzeczywiście można było podziwiać, ale widoki przysłoniły gęste i ciemne chmury.
Słyszałam o różnych cenach, mnie wstęp kosztował 20 lirów (40 zł). I tu należy zwrócić szczególną uwagę na to co zawiera cena. Naopowiadano mi bajek o all inclusive, tymczasem okazało się, że owszem to jest all inclusive, ale biletu i obiadu nie ma, bo… przecież nigdy nie ma.  
Spacer niestety niezbyt interesujący, choć przyjemnie było popluskać się w ciepłych źródełkach i wygrzać nogi w basenie Kleopatry. 
 

piątek, 20 maja 2011

Turcja, Obagol. Trochę słońce trochę deszcz, czyli jak wypocząć przy autostradzie.


Obagol mieści się 2 km. od centrum Alanyi. Główna ulica ze straganami i całe mnóstwo hoteli.
Obagol ma wiele uroku w sobie, bardzo ładne uliczki i ładną plażę. Można kupić tu praktycznie wszystko, dobrze zjeść i odpocząć. Turcy są biegli w nagabywaniu, ale można to zignorować przy codziennych zakupach, wyjścia wieczorne polecam wyłącznie w grupie znajomych.

W poniedziałki w Obagol jest bazar, na którym można kupić sporo tradycyjnych rzeczy za niewielką cenę, oczywiście jeśli umiecie się targować i Turcy zechcą się z Wami targować. Ale to i tak nie jest cena, jakiej można się spodziewać jadąc na taki wyjazd. Chyba jednak życzą sobie teraz więcej niż parę lat temu.

poniedziałek, 16 maja 2011

Turcja, Bodrum. Kup Pan cegłę.


Do Bodrum popłynęłam z Kos. Przy okazji wycieczki statkiem kapitan nie omieszkał zaprezentować kilku chwytów, żeby uatrakcyjnić podróż turystom. Bujało nie byle jak więc po zejściu z pokładu miałam fryzurę a la Travolta w Greace. 

Zanim zeszłam z pokładu zaproponowano mi zrobienie zdjęcia za kilka euro. Podziękowałam spodziewając się, że jest tego więcej. Gdy tylko oderwałam się od statku oczom mym ukazał się tłum czekających za barierką Turków. Już tropili ofiarę, już byli tuż tuż. Znaleźli i mnie. Nie powiem Wam co sprzedają bałam się oderwać wzrok od torebki :). Migotało, tyle mi wystarczy.