Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 grudnia 2012

Łazienki po chińsku

Lubię Łazienki.
Wybraliśmy się na spacer, w nadziei na brak tłumów (hmmm), a tu cudna, chińska niespodzianka wpadła nam w oko. Lampiony.
Otóż warszawskich Łazienkach w wakacje trwał, jak się okazało, Festiwal Chińskich Lampionów. Lampiony były ustawione od Promenady Królewskiej do budynku Nowej Oranżerii.
Wszystko wyglądało bardzo ładnie.



piątek, 3 sierpnia 2012

Chill out, chill zone

Gdy wspomnę o chill out, relaksie i prawdziwym slow life odbiegam myślami od Warszawy.
A tu niespodzianka. W Warszawie powstała cudna inicjatywa – slow zone. Miejsce w okolicach Zamku Ujazdowskiego dla wszystkich smakoszy zdrowego jedzenia i entuzjastów jogi czy tai chi.
Każdemu pędzącemu warszawiakowi przyda się raz na jakiś czas taki „reset”. Fotele, hamaki, karimaty … wszystko byś mógł odpocząć.


piątek, 9 grudnia 2011

Gdy biją w Warszawie…


W Warszawie powstała niedawno, skądinąd cudowna, inicjatywa – SMS interwencyjny. Widząc zagrożenie wysyłasz SMS do Straży Miejskiej.


Nie chcę się czepiać, parę rzeczy jednak wytknę. 

piątek, 9 września 2011

Nazwij jak zachcesz

Mieszkam niedaleko tabliczki, którą dziś Wam pokażę. Niby nic niezwykłego, po prostu nazwa ulicy i numer, a jednak coś w sobie ma.


Nie wiem czy Puławska kończy się na drucie, a Wyścigowa na nim zaczyna, fakt jest faktem, że wielu się gubi i pyta o wyścigi a nie o ulicę. Wyścigowa jest rzeczywiście nieopodal, ale Puławska jakieś 600 metrów dalej i jeszcze poprzedzona kolejną ulicą.
Żeby zbyt łatwo nie było wejście główne na Wyścigi jest w zupełnie innym miejscu, nie zaś przy mylących tabliczkach. Zatem to, że znalazłeś nie oznacza, że trafiłeś :). Od tabliczek trzeba skręcić w lewo, iść wzdłuż muru, potem skręcić w prawo - w ogromną bramę.
Ja już wiem, Wy też, więc zapraszam na wyścigi :).

Dzięki! 

piątek, 5 sierpnia 2011

Dojone i reszta

Padał deszcz. Lał. Parasolka ledwo przędła a ja czekałam na przystanku na swoje 189 w stronę Wilanowa. Poszukiwania wiaty zaczęłam od przystanku, ale nie wiedzieć czemu w środku zrobiono specjalne zagłębienie, które w ułamek sekundy zapełniło się deszczem. Rozejrzałam się i znalazłam – dojone. 


Nie wiem czy w innych polskich miastach istnieje takie cudo, ale w Warszawie jest.

piątek, 22 lipca 2011

Co się dzieje gdy leje

Ostatnio zdarzają się u nas burze, ulewy, trzaskające pioruny i wiele różnych, innych atrakcji pogodowych. Wracając do domu napotkałam niemało przeszkód, a to woda po kolana, a to parasolka w powietrzu, a to fontanna kałuży od życzliwego kierowcy. Gdy już trochę się uspokoiło mogłam zrobić parę zdjęć warszawskich ulic. I tak oto wygląda miasto: