Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lipca 2012

Fado...

Od jakiegoś czasu fascynuje mnie portugalskie fado. 
Fado powstało w XIX wieku, najbardziej popularne (i jak twierdzą Portugalczycy - jedyne prawdziwe) są dwa nurty fado - lizboński (śpiewane zarówno przez mężczyzn jak i kobiety) oraz nurt z Coimbry (śpiewane wyłącznie przez mężczyzn).
Fado bardzo tradycyjnie: 
João Braga Fado Lisboa...




piątek, 13 kwietnia 2012

Tramwaj zwany pożądaniem


Pierwsze podejście




Drugie podejście


Trzecie podejście


Do czterech razy sztuka…


Tramwaj absolutnie mnie zafascynował...

piątek, 6 stycznia 2012

Café de Lisboa

Zbliżała się godzina 10:00. Po poranku kojota czas nadszedł na kawę. Przechadzając się uliczkami ujrzałam kafejkę. Nie sposób nie wejść. Ściany zdobią popularne w Portugalii kafelki. 


Po krótkiej pogawędce z uroczą panią zarządzającą dostałam swoją kawkę. Taką samą jaką piła sąsiadka. Tyle, że z lodem...

piątek, 30 grudnia 2011

Poranek kojota - Lizbona zanim sięgniesz po kawę

Rua do Arsenal. Nie tylko ja rozpoczęłam poszukiwania pierwszej tego dnia mocnej kawy. Jeszcze będę musiała na nią poczekać. 


Plac Comercio, Josepho I i ja. Początek uroczej, słonecznej lizbońskiej żółci...


piątek, 30 września 2011

Lizbona zmienną jest

Wraz z pierwszymi promieniami słońca zawitałam w Lizbonie. 


W informacji na lotnisku można dostać mapę z zaznaczonymi wszystkimi liniami autobusowymi, tramwajowymi i metrem. Pod tym względem Lizbona jest świetnie zorganizowana, na samym lotnisku można kupić za 3,5 euro całodzienny bilet na linię Aerobus, która w prostej linii dociera nad ocean. Po mieście jeździ mnóstwo otwartych autokarów turystycznych z wirtualnym przewodnikiem. Jeśli macie bardzo mało czasu warto z tego skorzystać, by szybko się przemieścić i nie szukać wieży, starówki itd w obłędzie. Ja skorzystałam, koszt dwugodzinnej przejażdżki to od 15 do 20 euro zależnie od trasy.
Ale od początku, mimo, że do Lizbony trafiłam na samym końcu mojego portugalskiego wyjazdu.