Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaplonka ledwo widziana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaplonka ledwo widziana. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2011

Kaplonka ledwo widziana

Będąc na Słowacji sporo jeżdżę na rowerze. Po małych miasteczkach i wsiach jeździ się świetnie –  drogi całkiem puste i jak na rower – szerokie. Nieco gorzej w górach. Najtrudniejsze są ni to drogi ni to ścieżki, czyli asfalt naszpikowany wyrwami na głębokość koła. Gdy kończy się asfalt jest już znacznie łatwiej. 


Ruszam w góry, najpierw łagodnie, trzymam się szlaku, potem trochę trudniej, przez błoto, ale trzymam się szlaku. Nadal trudno, ale trzymam się szlaku. W pewnym momencie nie tylko zrobiło się bardzo trudno, ale i ścieżka zniknęła. Pomyślałam, że to niemożliwe, żebym zjechała ze szlaku, bo przecież uważnie patrzyłam.