Do Bodrum popłynęłam z Kos. Przy
okazji wycieczki statkiem kapitan nie omieszkał zaprezentować kilku chwytów,
żeby uatrakcyjnić podróż turystom. Bujało nie byle jak więc po zejściu z
pokładu miałam fryzurę a la Travolta w Greace.
Zanim zeszłam z pokładu
zaproponowano mi zrobienie zdjęcia za kilka euro. Podziękowałam spodziewając
się, że jest tego więcej. Gdy tylko oderwałam się od statku oczom mym ukazał
się tłum czekających za barierką Turków. Już tropili ofiarę, już byli tuż tuż.
Znaleźli i mnie. Nie powiem Wam co sprzedają bałam się oderwać wzrok od torebki
:). Migotało, tyle mi wystarczy.