Malaga,
andaluzyjskie miasto słońca…ale bez przesady. Jest tyle słońca ile może znieść
przeciętny przybysz z mroźnego kraju. Całe szczęście wieje.
Malaga słynie z
muzułmańskiej architektury, więc miasto wygląda trochę tak jak by było z innej
niż hiszpańska bajki.
Wyjątkiem jest katedra.
Znajdziemy tu wpływy renesansowe i barokowe, na zewnątrz można ujrzeć łuki
bogato zdobione marmurem, wnętrze zdobią trzy nawy z przepięknymi kopułami. Wokół katedry mnożą się kafejki, skąd można
podziwiać zabytek przy ponoć już niemodnym mojito :).
Ja w Maladze
polecam zamek Gibralfaro, z którego rozciąga się zapierająca dech w piersiach
panorama miasta (w tym znana z pocztówek arena corridy). Po trudnej dla turysty wspinaczce na zamek
(mniej ambitnym polecam autobus) można odpocząć w przepięknym ogrodzie.
Trudno w Maladze
nie wspomnieć o imprezach flamenco, organizowanych w wielu miejscach, ja jednak
polecam Kelipe – Sotano Galeria Goya. Tu poza kameralnym,
magicznym pokazem można napić się pysznej, słodkiej malagi i zjeść tradycyjne
przekąski.
